Korona nie zając…

Z perspektywy czasu wiem, że zrobiłem głupotę. No, ale jak to na nowicjusza przystało, było ciśnienie i spore ambicje.

Bieganie tak mi się spodobało, że poczułem się niezniszczalny 😉 Oznajmiłem Piotrowi (zaliniamety.pl), że przygotowujemy się do korony. Nie był zadowolony i starał mi się to wybić z głowy. Ja jednak byłem nieugięty i zasłaniałem się argumentem wieku… Czasu nie ma za dużo Piotr mam już 40tke na karku… No dobra jakoś się go udało namówić 🙂

Byle do mety… 🙂 – ONICO Gdynia Półmaraton 2018

Zgodnie z regulaminem do zdobycia Korony Półmaratonów Polskich trzeba zaliczyć 5 startów w odpowiednich lokalizacjach. Nie było łatwo zakupić wszędzie pakiety bo szał na koronę trwa i rozchodzą się w 5 minut. Jednak problem pakietów to temat na inny wpis.

Plan zakładał:

  • ONICO Gdynia Półmaraton – czas netto 1:48:27
  • 11 PKO Poznań Półmaraton – czas netto 1:54:18
  • 6 PKO Nocny Wrocław Półmaraton – czas netto 1:48:38
  • 28 Międzynarodowy Półmaraton Philips – czas netto 1:49;32
  • 5 PZU Cracovia Półmaraton – czas netto 1:45:59

Patrząc na powyższe wyniki biedy nie ma, ale szału też nie 🙂 Najważniejsze, że cel został osiągnięty tylko…. I tutaj jest pytanie czy było warto?

Nie ma jak to spotkać Chrisa z On The Move – fota musiała być 😉 (6 PKO Półmaraton Poznań 2018)

Hmmm z jednej strony tak, bo mimo wszystko była to świetna przygoda. Udało się wszędzie osiągnąć metę z przyzwoitymi czasami. Poznałem sporo fantastycznych ludzi i mam co wspominać. Spędziłem czas z rodziną na wspólnych wyjazdach. Dla tych wszystkich chwil na pewno było warto. Ale dzisiaj powiedziałbym, że nie od razu, nie tak szybko. trzeba było słuchać Piotra i zrobić to w drugim, a najlepiej trzecim roku biegania. Bo jak wstajesz zza biurka to nie ma bata, prędzej czy później przypałęta się kontuzja i problemy. Nic na szybko. Cierpliwość i pokora…

Życiówka na ostatniej połówce – 5 PZU Cracovia Półmaraton 2018

Tego u mnie zabrakło i w drugim roku zbieram tego konsekwencje. Z planów jakie mieliśmy założone na początek roku 2019 wszystko się posypało. Dzisiaj mamy lipiec, a ja dopiero zaczynam powoli biegać to co w zeszłym sezonie. Całą pierwszą połowę spędziłem na leczeniu kontuzji, szukaniu źródła problemów, budowaniu siły w stawach itp. Wszystko wraca już do normy, ale teraz wiem, że pośpiech nie jest dobym doradcą, a czas i solidna praca na sali leczy rany i buduje wytrzymałość. Tego nie da się zrobić na skróty przynajmniej w moim przypadku.

Podsumowując, korona nie zając nie ucieknie. Tutaj trzeba cierpliwości i solidnej pracy 😀

Dodaj komentarz